O MNIE

Basia Czarodziejka

Istnieją osoby, które dzięki specjalistycznej wiedzy, niezwykłym umiejętnościom, a także poprzez swój indywidualny dar, potrafią pomóc w trudnych sytuacjach życiowych. Do takich osób niewątpliwie należy Pani Barbara Macidłowska. Niesamowita osoba, Wielki Mistrz Nauczyciel Reiki, magii starosłowiańskiej i tarota, znawca terapii krzyżowo–czaszkowej. Jej cenne i skuteczne wskazówki pozwalają pokierować własnym losem, a znaki szczęścia dawane przez nią pożytecznie wykorzystać.

 

Moje pierwsze spotkanie

Każdy dzień niesie ze sobą wiele niespodzianek. Czasem są one miłe a czasem stanowią trudne dla nas wyzwania. Niepewność dnia codziennego skłania nas do stawiania sobie pytań: co przyniesie nam los? Dość często zadawałam sobie takie pytania, ale nigdy nie przypuszczałam, że znajdę na większość z nich odpowiedź. Nigdy też nie podejrzewałam, że moja droga życiowa kiedykolwiek połączy się z osobą, która potrafi pomóc w egzystencjalnych zagadkach, która poprzez swoją osobowość i „ciepłą aurę” potrafi wzbudzić w człowieku odwagę, chęć świadomego działania. Moje pierwsze spotkanie z Panią Barbarą było na pewno spontaniczne i na pierwszy rzut oka nie miało nic wspólnego z jej wiedzą i umiejętnościami. Sytuacja, w której wówczas się znalazłam, w pewien sposób była zupełnie ode mnie niezależna. Miało to być pierwsze spotkanie z rodziną mojego chłopaka. Ja i Oktawiusz – najstarszy syn Pani Barbary – wędrowaliśmy wąską ścieżką do domu letniego jego rodziny. W tej miejscowości urodziła się Pani Barbara, w Niekłaniu położonym w Górach Świętokrzyskich. Nie mogłam oderwać oczu od małych, zabytkowych kapliczek, malowniczych domów z przeszłością. Miejsce pełne magii. Późny letni, burzowy wieczór doskonale podkreślał ową tajemniczą atmosferę. W oddali błyskały pioruny. Oktawiusz żartował: „zobacz mama odprawia czary”. Po dotarciu na miejsce przywitała mnie ciepła rodzinna atmosfera. Pani Basia, mama Oktawiusza, okazała się zupełnie niepozorną osobą. Filigranowa, przez cały czas uśmiechnięta, roztaczająca wokół siebie aurę matczynej opiekuńczości. Jedyne, co mogło zdradzać umiejętności Pani Basi, to jej mądre, badawcze i tajemnicze spojrzenie. Tamtego wieczora usłyszeliśmy z Oktawiuszem ważną dla naszej wspólnej przyszłości wiadomość. Po dwóch latach wiem, że Pani Barbara miała wówczas rację. Przez okres tych dwóch lat miałam również okazję poznać lepiej Panią Basię. Doświadczyć to, czym się zajmuje. Zrozumieć to, co – z punktu widzenia  historyka sztuki – wydawało się niegdyś niemożliwe. Jej przenikliwość, ogromna wiedza pomogła mi w życiu osobistym. Mając problemy zdrowotne, dowiedziałam się, czym jest reiki i jaką ma dobroczynną moc. Obcując z Panią Basią, zapragnęłam poznać środowisko, w którym ona pracuje oraz motywacje osób, pacjentów ją odwiedzających. I tak rozpoczęła się moja własna historia z Basią.

Po prostu Basia

Basia skupia wokół siebie duże grono ludzi. Czy jest to specyficzne środowisko? Pod pewnym względem tak, gdyż zajmują się oni tym, co nie jest tak łatwo namacalne. Uwierzyli w dobroczynną moc reiki, samoleczenie, ziołolecznictwo. Zdali sobie sprawę, że mogą pomóc sobie oraz innym. Wszystko oczywiście dzięki Barbarze, która niegdyś przeszła podobną drogę. Jej charyzmatyczne usposobienie i indywidualne umiejętności przyciągają nowych zwolenników. Basia ma w sobie dar pozyskiwania ludzi. Ludzi związanych „magiczną szarfą” zrozumienia i przyjaźni, która sprawia, że zawsze mogą na sobie polegać, liczyć na wzajemną pomoc. Do Barbary przychodzą osoby wykonujące bardzo różne zawody. Pragną oni tego co wszyscy – przede wszystkim chcą dowiedzieć się więcej o sobie, czy też po prostu chcą uzyskać pomoc w trudnych chwilach. Chcą żyć jak najbardziej świadomie. Na spotkania z Basią przyjeżdżają ludzie z Niemiec, Holandii, Włoch, a nawet z Japonii. Język nie stanowi tu bariery, gdyż język pomocy jest uniwersalny. Basia nie potrzebuję reklamy, ponieważ potwierdzeniem jej wiarygodności są osoby, które stale do niej przychodzą i polecają znajomym. Jest to świadectwo ogromnego zaufania, a także wynik skutecznej pomocy. Myślę że można tu mówić o przyjaźni. Przynajmniej raz w miesiącu Basia organizuje spotkania, w których uczestniczy większość jej uczniów: reikowców, tarocistów, a także byli pacjenci. Spotkania z Basią zawsze odbywają się w ciepłej, wesołej atmosferze, pełnej wzajemnego zrozumienia. Pomimo tak różnych osobowości każdy stara się podtrzymywać tą wyjątkową więź. W gronie zaprzyjaźnionych osób znajdują się między innymi lekarze, stomatolodzy, prawnicy, ludzie zajmujący się sztuką, architekci. Ludzie, których wykonywany zawód powinien raczej stać w opozycji do tego, czym zajmuje się Basia. W tym przypadku jest jednak inaczej, nadaje – temu, co na pierwszy rzut oka wydawałoby się irracjonalne – racjonalny charakter, przez co reiki, tarot staje się oczywistą formą terapii.